Opłaty licencyjne należą do tych obszarów cen transferowych, które niemal automatycznie przyciągają uwagę organów podatkowych. Często postrzegane są jako dochód pasywny, a w skrajnych interpretacjach jako narzędzie transferu zysków z Polski. W podcaście KPMG ON AIR. Lekko o biznesie eksperci podatkowi KPMG, Marcin Górniak i Tomasz Klusek, pokazują jednak, że problem nie leży w samych licencjach, lecz w braku zrozumienia, czym są wartości niematerialne, kto faktycznie je tworzy i w jaki sposób należy je dokumentować. Rozmówcy wyjaśniają podstawowe definicje, omawiają wykorzystanie analizy DEMPE i zwracają uwagę na praktyczne ryzyka podatkowe, które mogą pojawić się kilka lat po zawarciu umowy.
Dlaczego opłaty licencyjne są tak podejrzane dla fiskusa
Już na początku rozmowy Marcin Górniak zwraca uwagę na źródło problemu, które często nie ma wiele wspólnego z realiami biznesowymi. Jak podkreśla – „jest takie ogólne postrzeganie opłat licencyjnych i samych licencji jako koncepcji prawnej, że jest to typowo dochód o charakterze pasywnym, czyli pieniądze de facto spływają bez jakiejkolwiek aktywności.”
To właśnie ta percepcja sprawia, że licencje niemal automatycznie trafiają na listę transakcji do weryfikacji. Dodatkowym obciążeniem jest historia dawnych struktur optymalizacyjnych, które do dziś wpływają na sposób myślenia urzędników. Jednocześnie rozmówcy podkreślają, że problem nie dotyczy wyłącznie międzynarodowych grup kapitałowych. Podobne ryzyka pojawiają się także w polskich grupach oraz w strukturach tworzonych przez osoby fizyczne, np. w ramach fundacji rodzinnych.
Wartości niematerialne, których nie widać w bilansie
Aby zrozumieć sens opłat licencyjnych, trzeba wyjść poza dosłowne definicje podatkowe. Tomasz Klusek posługuje się prostym przykładem z życia codziennego:
„Skład jogurtu może być taki sam, smak podobny, ale cena inna, bo płacimy za markę, za zaufanie, które za nią stoi. To jest właśnie efekt wykorzystania wartości niematerialnych.”
Rozmówcy zwracają uwagę, że w praktyce cen transferowych pojęcie wartości niematerialnych jest znacznie szersze niż w ustawach o podatkach dochodowych. Marcin Górniak podkreśla, że nawet takie elementy jak baza klientów mogą stanowić przedmiot licencji, mimo że formalnie nie zawsze spełniają ustawowe definicje. To właśnie te „niewidoczne” wartości bywają najtrudniejsze do obrony w trakcie kontroli.
Umowa to za mało. Liczy się substancja i DEMPE
Jednym z kluczowych wątków rozmowy jest rozbieżność między zapisami umownymi a rzeczywistością gospodarczą. Tomasz Klusek wyjaśnia wprost:
„Postanowienia umowne są tylko punktem wyjścia. Może się okazać, że podmiot będący właścicielem prawnym znaku towarowego nie ma zasobów osobowych ani finansowych, żeby pełnić funkcje i ponosić ryzyka z nim związane.”
W takich sytuacjach kluczowe znaczenie ma analiza DEMPE, czyli ocena, kto faktycznie odpowiada za tworzenie, rozwój, utrzymanie, ochronę i wykorzystanie wartości niematerialnych. Rozmówcy pokazują, że jeśli decyzje dotyczące rozwoju marki zapadają lokalnie, to właśnie lokalny podmiot powinien partycypować w zyskach. Co istotne, choć analiza DEMPE nie jest formalnie obowiązkowa, jej brak może okazać się bardzo kosztowny kilka lat później.
Jak ustalać opłatę licencyjną, żeby nie stracić korzyści
Wątek wyceny opłat licencyjnych prowadzi do jednego z najważniejszych wniosków rozmowy. Jak zaznacza Tomasz Klusek – „standardem jest oparcie opłaty licencyjnej o przychody, ale to nie oznacza, że inna podstawa automatycznie jest nieprawidłowa”. „Na koniec dnia powinniśmy spojrzeć na łączny wynik i wartość całej transakcji” – podsumowuje.
Równie istotna jest perspektywa licencjobiorcy. Ekspert podkreśla, że racjonalny podmiot nie zapłaci opłaty wyższej niż korzyści, które uzyskuje dzięki licencji. To prowadzi do potrzeby ciągłego monitorowania opłat, a nie tylko ich jednorazowego ustalenia na początku współpracy.
Benchmarki, rynek lokalny i ryzyko podatku u źródła
Obrona rynkowości opłat licencyjnych nie kończy się na benchmarku z bazy danych. Tomasz Klusek zwraca uwagę, że warto analizować również wyniki lokalne.
„Poza standardową analizą warto spojrzeć, jak wynik licencjobiorcy plasuje się na tle konkurentów na rynku lokalnym albo europejskim oraz w porównaniu do podmiotów, które takich wartości niematerialnych nie mają” – zaznacza.
Marcin Górniak dodaje do tego często pomijany aspekt podatku u źródła. Podkreśla, że zakwestionowanie rynkowości opłaty może oznaczać nie tylko korektę CIT, ale również utratę preferencji w WHT, ponieważ umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania działają tylko do poziomu rynkowego.
Kiedy licencja może być tańsza albo czasowo darmowa
Jednym z najbardziej praktycznych fragmentów rozmowy jest dyskusja o tzw. grace period. Tomasz Klusek tłumaczy:
„Jeżeli startujemy z działalnością albo wprowadzamy markę na nowy rynek, licencjobiorca może ponosić ponadstandardowe koszty rozwoju, czyli wykonywać część pracy licencjodawcy. W takiej sytuacji uzasadnione może być czasowe obniżenie opłaty albo inna forma wynagrodzenia.”
Podobnie w okresach gorszej koniunktury. Czasowe obniżenie opłaty może być racjonalnym wyborem z perspektywy obu stron, o ile jest oparte na analizie realnych opcji biznesowych, a nie na prostym porównaniu historycznych kwot.
Dokumentuj dziś, bo kontrola przyjdzie jutro
Końcowa część rozmowy prowadzi do jednego, bardzo praktycznego wniosku. Marcin Górniak stwierdza wprost, że w każdej firmie powinien istnieć „taki folder dotyczący licencji i wartości niematerialnych”. „Bo po kilku latach odtworzenie faktów i ról poszczególnych osób jest bardzo trudne” – wyjaśnia.
Rozmówcy podkreślają, że brak bieżącej dokumentacji może prowadzić nie tylko do zakwestionowania opłaty licencyjnej, ale także do podważenia całego profilu funkcjonalnego spółki.
Skontaktuj się z nami
Dowiedz się więcej, o tym w jaki sposób wiedza i technologia KPMG mogą pomóc Tobie i Twojej firmie.
Jak możemy pomóc?
Newsletter
Chcesz otrzymywać najświeższe informacje biznesowe?