Potencjalne skutki zmian klimatu nie są już odległym problemem następnych pokoleń. Realia dopadły społeczeństwa na własnym podwórku – doświadczanie powodzi, huraganów, ekstremalnych upałów czy susz jest codziennością. Na poziomie indywidualnym ryzyko związane ze zmianami klimatu stało się osobiste, a koszty realne.
Osiągnięcie celu 1,5 stopnia* wydaje się mało prawdopodobne, a to oznacza, że powinniśmy zacząć walczyć jeszcze mocniej. Przypuszczalnie podjęte zostaną znaczące kroki i wiele uwagi poświęcone zostanie łagodzeniu skutków zmian klimatycznych. Jednak coraz większy nacisk kładziony będzie na adaptację – jeśli nie można czemuś zapobiec, należy przystosować się do nowych warunków.
Znalezienie kompromisu pomiędzy rozwiązaniem problemu bezpieczeństwa, przystępnością cenową i zrównoważonym rozwojem w znaczącym stopniu spadnie na barki sektora infrastrukturalnego i energetycznego.Złożoność tego zagadnienia jest jednak ogromna, a dążenie do doskonałych rozwiązań staje się często hamulcem postępu. Rządy i podmioty infrastrukturalne muszą odejść od starego sposobu myślenia i uwzględniać zrównoważony rozwój w procesie podejmowania decyzji. W tym roku można spodziewać się, że zrównoważony rozwój stanie się bardziej sformalizowany jako podstawowy warunek wstępny dla wszystkich nowych inwestycji infrastrukturalnych, a deweloperzy, właściciele i inwestorzy zaczną myśleć nie tylko o budżetach finansowych, ale także o alokacji emisji dwutlenku węgla.
*Cel ustalony na mocy porozumień paryskich, którego założeniem jest niedopuszczenie do wzrostu średniej temperatury Ziemi powyżej 1,5 stopnia względem okresu przedprzemysłowego.