Dodam jeszcze jedną presję, oprócz licznych związanych z geopolityką i gospodarką światową – konieczność prowadzenia biznesu według idei zrównoważonego rozwoju, czyli ESG, niegdyś idei nielicznych. Stała się ona na naszych oczach obowiązkiem społecznym, regulacyjnym, korporacyjnym.
Ale wracając do pytania, tą stałą – w obliczu niezliczonych zmian, czy też stałej transformacji, związanej także z technologiami – są ludzie. Kompetentni, zaangażowani, ambitni, widzący tzw. big picture eksperci, których doświadczenie ukształtowało osobowość, w dobrym sensie tego słowa. Osoby, które wyciągają lekcje ze zwycięstw i porażek, mają najwyższe standardy etyczne, będąc przy tym inspiracją i wsparciem dla innych. W pogoni za wynikami warto pamiętać o ludziach, na każdym poziomie, także o liderach, bo stale ich wspierając będziemy zbierać jakościowe efekty naszej pracy i niwelować ryzyka.
Krytycznym czynnikiem sukcesu każdej transformacji biznesowej jest dbałość o pełne zrozumienie pracowników, dlaczego zmiany są potrzebne i ważne dla całej organizacji i jaki ma być ich efekt. Prawdziwe transformacje zawsze są rezultatem trzech elementów – odważnych i dobrych decyzji, zaawansowanych technologii i zmotywowanych zespołów, które wspierają proces zmian. Realizując projekty dla naszch klientów zawsze bierzemy pod uwagę plan zarządzania zmianą w kontekście ludzi.
Ponadto technologiczna transformacja nie polega jedynie na czystej automatyzacji. Klienci angażują nas, ponieważ w trakcie pracy nad projektami pojawia się przestrzeń do dzielenia się naszą wiedzą i doświadczeniem. To ten element kreatywności, innowacyjności, best practices zaaplikowany do konkretnej potrzeby w organizacji klienta staje się wartościowym składnikiem naszej pracy.